Strona główna » Artykuły » Teologia » RELIGIJNE WĄTKI FILOZOFII PROKLOSA MAJĄCE WPŁYW NA TEOLOGIĘ BIZNATYJSKĄ
RELIGIJNE WĄTKI FILOZOFII PROKLOSA MAJĄCE WPŁYW NA TEOLOGIĘ BIZNATYJSKĄ
1. WYJŚCIE OD PRAPRZYCZYNY I POWRÓT DO NIEJ„(...) Proces triadyczny należy pojmować jako koło: ale nie w tym sensie,
że momenty następują po sobie, jak gdyby pomiędzy trwaniem, wyjściem i powrotem występowała różnica wcześniej i później, lecz w tym sensie, że momenty te ze sobą współistnieją, to znaczy każdy proces jest wiecznym trwaniem, wiecznym wychodzeniem i wiecznym powrotem. Poza tym trzeba podkreślić, że w imię objaśnionej (...) zasady podobieństwa, nie tylko przyczyna trwa jako przyczyna, lecz także wytwór w pewnym sensie trwa w przyczynie w tym samym momencie , w którym powstaje to z tego powodu, że wyjście nie jest „oddzieleniem się", to znaczy stawaniem się czymś zupełnie innym; trwanie jest w istocie upodobnieniem się wytworzonego do wytwarzającego, a to podobieństwo - jak powiedzieliśmy - jest racją dla której wytwór pragnie „powrócić" do przyczyny. Oto teksty:
[1] Wszystko, co jest bezpośrednio wytworzone przez jakąś zasadę, trwa w niej i od niej pochodzi. - Jeżeli bowiem właściwością każdego pochodzenia jest niezmienność pierwszych bytów i rozwój opierający się na podobieństwie, z którego to z racji byty podobne zaczynają istnieć przed niepodobnymi, to wytwór w jakiś sposób trwa w wytwarzającym. Co pod każdym względem jest pochodne, nie mogłoby w żaden sposób utożsamiać się z tym, co trwa, lecz jest całkowicie różne; przyjąwszy natomiast, że ma coś wspólnego i jest z nim zjednoczone, wówczas i ono trwałoby w tamtym, podobnie jak tamto istnieje, trwając w sobie samym. - Z drugiej strony, gdyby tylko trwało i nie pochodziło, wówczas w niczym nie różniłoby się od swej przyczyny ani nie było by bytem, który powstał, różnym od owej nieruchomej przyczyny: tylko w takim bowiem wypadku okazuje się różne i jest oddzielone; jeżeli jednak jest oddzielone, a ona jest nieruchoma, to pochodzi ono od niej poprzez odróżnienie się, jako że ona jest nieruchoma. - Tak więc w takiej mierze, w jakiej wytwór jest jakoś tożsamy z wytwarzającym, trwa w nim; w takiej mierze, w jakiej jest różny, pochodzi od niego. Ponieważ jest podobny, przeto jest w jakiś sposób tożsamy i różny równocześnie: tak więc trwa i wychodzi zarazem, i jednego nie można oddzielić od drugiego.
[2] Wszystko, co pochodzi od zasady, ze swej istoty zwraca się ku temu, od czego pochodzi. - Gdyby bowiem było pochodne, ale nie zwracało się do źródła tego pochodzenia, nie pragnęłoby przyczyny: wszystko bowiem co doświadcza pragnienia, zwraca się do przedmiotu pragnienia. Każdy jednak byt pragnie dobra i każdy je osiąga za pośrednictwem swej bezpośredniej przyczyny: zatem każdy byt pragnie także swej przyczyny. To bowiem, od czego każda rzecz otrzymuje byt, jest tym, za pośrednictwem czego ma także swoje dobro; pragnienie zwraca się przede wszystkim do tego, od czego otrzymuje się swoje dobro. A celem nawrócenia jest to, do czego przede wszystkim kieruje się pragnienie.
[3] Każde nawrócenie ma miejsce dzięki podobieństwu bytów, które się zwracają, do tych, do których się zwracają. - Co podlega nawróceniu, dąży do pełnego połączenia i pragnie wspólnoty oraz związku z przedmiotem, do którego się zwraca. Ale to właśnie podobieństwo wiąże ze sobą wszystkie rzeczy, tak samo jak odmienność różni je i dzieli. Jeżeli zatem nawrócenie jest wspólnotą i zespoleniem, a podstawą każdej wspólnoty i każdego zespolenia jest podobieństwo, to wynika z tego, że nawrócenie jest możliwe dzięki podobieństwu.
[4] Wszystko, co pochodzi od czegoś co do tego się zwraca, działa w sposób kolisty.- Jeżeli bowiem zwraca się ku temu, od czego pochodzi, łączy koniec z początkiem, a ruch staje się jeden i ciągły, ponieważ przebiega w jednym kierunku, wychodząc od tego, co trwa nieruchome, i zmierzając ku temu, co jest nieruchome; wobec tego każdy byt porusza się ruchem kolistym od swej przyczyny początkowej ku swej przyczynie początkowej. Są cykle większe i cykle mniejsze, jako że nawrócenie po części kierują się ku temu, co jest bezpośrednio wyższe, a częściowo ku rzeczywistości stojącej jeszcze wyżej i aż do Zasady wszystkiego: z niej bowiem wywodzą się wszystkie rzeczy i do niej powracają (...)".
2. CZŁOWIEK I PONOWNE ZJEDNOCZENIE SIĘ Z ABSOLUTEM
„(...) Proklos podkreśla obecność w duszy czegoś boskiego, co nie utożsamia się ani z samym życiem duszy, ani z myśleniem, lecz jest jakby obecnością Jednego lub partycypacją w Jednym, która umożliwia mistyczne z nim zjednoczenie. Mistyczny ogląd Jednego jest bowiem możliwy, tak samo jak inne formy poznania, za pośrednictwem połączenia podobnego z podobnym. Idea ta, sama w sobie stara, w kontekście sytemu Proklosa nabiera nowego znaczenia, gdyż według naszego filozofa dusza - zgodnie z prawem: „wszystko we wszystkim" - skupia i zawiera w sobie wszystkie poprzednie hipostazy, a więc w jakiś sposób musi także zawierać Jedno. Istotnie, dusza jest krańcowym rozwinięciem mocy Jednego i w świecie zmysłowym pełni funkcję podobną do tej, jaką Jedno pełni w świecie niecielesnym: dusza jest immanentnym wiązadłem bytów, podczas gdy Jedno jest wiązadłem transcendentnym.
Oto jedne z najbardziej znamiennych tekstów ilustrujących główny temat:
[1] Tak więc, przyjąwszy, że to, co boskie jest w jakiś sposób poznawalne, pozostaje, iż jest ono poznawalne przez substancję duszy i tylko przez nią jest poznawalne, o ile jest to możliwe. Mówimy bowiem, że zawsze rzeczy podobne poznaje się za pośrednictwem rzeczy podobnych. Zatem, oczywiście, to co zmysłowe za pomocą wrażenia zmysłowego, co jest przedmiotem mniemania za pomocą mniemania, co jest przedmiotem rozumowania za pomocą myśli dyskursywnej, co jest przedmiotem intuicyjnego aktu umysłu - za pomocą umysłu. Tak więc i poprzez jedno to, co w najwyższym stopniu jest jedno, i przez niewysłowione to, co jest niewysłowione. Słusznie mówi o tym Sokrates w Alkibiadesie, że gdyby dusza wniknęła w siebie, zobaczyłaby nie tylko inne rzeczy, ale i Boga; kiedy bowiem skupia się na własnym zjednoczeniu i na powszechnym centrum życia i kiedy uwalnia się od wszelkiej wielości i różnorodności wielorakich władz, które same w sobie nie istnieją, wtedy wznosi się w górę aż do najdalszej straży wszystkich bytów. I w taki sposób, w jaki mówi się w najświętszych ceremoniach istniejących, że ludzie wtajemniczeni najpierw spotykają zwiastunów i wielorakie z wyglądu postacie bóstw; potem wnikają dalej i stają się bezpieczniejsze, jak gdyby bronione i opasane głębią rytu, i wówczas otrzymują w duszy, w doskonałej czystości, właśnie boskie oświecenie; i jak żołnierze ogołoceni ze zbroi (oni sami by tak powiedzieli) otrzymują w końcu uczestnictwo w tym, co boskie; przypuszczam, że tak samo się dzieje w kontemplacji wszystkich rzeczy. Gdy dusza ogląda się za rzeczami, które są za nią, widzi jedynie cienie i podobizny bytów. Kiedy natomiast zwraca się ku sobie samej, wówczas rozwija swoją własną bytowość i własne racje. I podczas gdy na początku będzie mogła kontemplować prawie tylko siebie, to potem, gdy już pogłębi badanie, wraz z poznaniem samej siebie , znajduje w sobie także umysł i porządki bytów. Gdy jednak wycofa się do zakamarków własnego wnętrza, jak gdyby do niedostępnego miejsca świętego duszy, będzie mogła z zamkniętymi oczyma kontemplować ród bogów i Henady bytów. Wszystkie bowiem rzeczy są także w nas w postaci, jaką nadaje im dusza; jest to powód, dla którego nasza natura może poznać wszystkie rzeczy; wystarczy obudzić władze w nas utajone i obrazy wszystkich rzeczy. Najszlachetniejszą cechą ludzkiego działania jest właśnie to, że w głębokim pokoju każdej władzy może dążyć ku Temu co boskie; jak do tańca Je obejmuje i wokół Niego krąży. Oczywiście, absolutnie koniecznym warunkiem jest pobudzenie do tego zjednoczenia najwyższej z władz znajdujących się w duszy. I trzeba porzucić wszystko, każdą rzecz późniejszą od Jednego, i zamieszkać przy Nim i z Nim - niewysłowionym - się zjednoczyć; z Nim , a potem wszystkimi bytami".
Giovanni Reale, Historia Filozofii Starożytnej, T. 4, RW KUL, Lublin 1999, s. 675-677.






