Strona główna » Artykuły » Dobroczynność » Wolontariat a Wspólnota Kościelna
Wolontariat a Wspólnota Kościelna
Ivan PalisaTeologia w swej istocie jest zasadniczo funkcją religijną: „ma naturę charyzmy, która urzeczywistnia się wewnątrz samego Kościoła, któremu służy: wypływa z doświadczenia wiary, nią się mierzy, jej oddaje swe przysługi, do jakich należy krytyczna refleksja wobec Kościoła, zawsze reformująca, którą trzeba ciągle przepuszczać przez filtr Ewangelii” . Stąd teologia w takim rozumieniu, ma mieć przekonanie, że historia jest w pewnym sensie terenem Ewangelii, na którym w cudowny i ukryty sposób dokonuje się zbawienie. Nasza wiara jest bowiem odpowiedzią na oryginalne Słowo Boga, który poprzez przyjście Chrystusa wkracza w czas. Wolontariat jest właśnie jedną z odpowiedzi wiary, która wyraża się w czynnej miłości najbardziej potrzebujących. Dzieła miłosierdzia dokonywane są we wspólnocie i poprzez wspólnotę.
2.1. Teologiczne podstawy działalności wolontariatu
Teolodzy włoscy żyjący w epoce określonej jako postmodernistyczna, chcieliby by teologia zmierzała się nie tylko ze Słowem, lecz także ze słowami ludzi, potrafiąc odczytywać we wszystkim tym, co ludzkie i historyczne, obecność Boga żywego. Temu ma towarzyszyć przekonanie, że Kościołowi w przepowiadaniu Ewangelii mogą bardzo i na różne sposoby pomagać pojedynczy ludzie i współczesne społeczeństwo, wnosząc swój wkład i operatywność. Jednakże wsłuchiwanie się w historię, nie może być ustępowaniem i godzeniem się na mody danej epoki, danego czasu, a ma stać się głębokim i cennym doświadczeniem bezinteresowności .
Wolontariat o korzeniach chrześcijańskich chce być świadectwem miłości. Wychodzenie i ciągłe powracanie do praktykowania miłości może uniemożliwić pogłębienie refleksji teologicznej popadniecie w dwa niebezpieczeństwa. Pierwsze z nich to zamykania w pamięci tego, co już się wydarzyło. Drugie zaś to pozostawanie na płaszczyźnie teoretycznej abstrakcji, by skierować ją jednak, w wierności wydarzeniu danemu raz na zawsze, ku temu, co dopiero ma się wypełnić, zachęcając ją do utopii, jaka ma się urzeczywistnić w historii, a także przywłaszczając w ten sposób tenże wymiar wiary, jakim jest nadzieja - proroctwo - wymiar, który wciela się i urzeczywistnia w czasie.
Teologia uważna na działanie miłości, wyzwala się spod ryzyka pozostania więźniem zachowawczego immobilizmu i staje się coraz bardziej teologią dynamiczną i otwartą, starającą się przygotować przyszłość, jaka ma być budowana dla jutra wierzących, przyjmując rolę proroczą w samym Kościele wraz z jego pasterzami. Teologia by wypełnić to zadanie ma iść drogą rozróżniania. Sobór Watykański II na ten temat wyraża się w słowach: „Sprawą więc całego Ludu Bożego, zwłaszcza duszpasterzy i teologów, jest wsłuchiwać się z pomocą Ducha Świętego w różne głosy współczesności, rozróżniać je i tłumaczyć oraz osądzać w świetle słowa Bożego, aby Prawda objawiona mogła być ciągle coraz głębiej odczuwana, lepiej rozumiana i stosowniej przedstawiana” . W innym zaś numerze tej konstytucji mówi: „ (...) Kościół zawsze ma obowiązek badać znaki czasów i wyjaśniać je w świetle Ewangelii, tak aby mógł w sposób dostosowany do mentalności każdego pokolenia odpowiadać ludziom na ich odwieczne pytania dotyczące sensu życia obecnego i przyszłego oraz wzajemnego ich stosunku do siebie. Należy zatem poznawać i rozumieć świat, w którym żyjemy, a także jego nieraz dramatyczne oczekiwania, dążenia i właściwości” .
Rozróżnienie jest przede wszystkim uznaniem złożoności. W tym kontekście właśnie miłość zna złożoność i ją przyjmuje, zwraca się do osoby z całym jej bogactwem i oryginalnością historii. Zaś zadaniem miłości chrześcijańskiej jest nauczyć się istnieć w złożoności. Taka złożoność musi być zawsze odczytywana w świetle Ewangelii. Oznacza to głoszenie podwójnego nie: „nie” wobec postawy tego, kto chce zwyczajnie wyprowadzać historię z Ewangelii, gdzie miłość rozumiana jest jako wcześniej ustalony przepis, a także „nie” wobec postawy tego, kto chce sprowadzać Ewangelię do historii, gdzie miłość sprowadzana jest do formy filantropii. Musimy ciągle uznawać, że to Słowo Boże dosięga naszego zdrowego rozumu i naszego pragnienia, wprowadzając tam nowy porządek, a człowiek ma wychwycić znaki Boże w swej złożoności, by odpowiedzieć na nie i pozwolić się Mu prowadzić .
Wolontariat jest nowym rodzajem chrześcijańskiego świadectwa włączenia Kościoła do świata, wobec nowego, właściwego sposobu urzeczywistniania relacji między Ewangelią i historią. Z rzeczywistości tej wypływa znaczące orędzie dla Kościoła, które do właściwego zrozumienia potrzebuje bardziej precyzyjnego sformułowania teoretycznego. W panoramie włoskiej teologii mamy kilka prób w tym kierunku, co pokrótce przedstawimy.
Pierwszą propozycją jest propozycja Franco Martena. Za punkt swego teoretycznego odniesienia bierze on trzy „teologiczne ścieżki” czy „segmenty teologii soborowej”, które stanowią jedyną historię: miejsce zbawienia, Jezus z Nazaretu Pan historii i Kościół jako zasadniczo otwarty na historię. W praktyce chrześcijańskiego wolontariatu autor ten podnosi kilka konkretnych możliwości spotkania „znaków królestwa w Kościele” i „znaków królestwa w historii”. Chodzi o to, że bierze pod uwagę trzy religijne znaki: Słowa, eucharystii i braterstwa, wychodząc od ubogich, jak również trzy wymiary konkretnego doświadczenia chrześcijańskiego wolontariatu, które sprowadza do rozważań o Królestwie w historii: analiza sytuacji, pokój, ubodzy. Autor ten pisze, że aby Słowo Boże, znak królestwa w Kościele, mogło spotkać prawdziwe znaki królestwa w historii, powinno rozpocząć mozolne odczytywanie i interpretowanie historii. Autor ten posługuje się tu metodą indukcyjną. Według niego ona pomaga przezwyciężyć metodę dedukcyjną: od zasad do życia, od Ewangelii do historii, procedurę, która okazała się nieskuteczna, a nawet więcej - odbierająca witalność Słowa Bożego. Podobnie analizuje wzajemną relację także dla Eucharystii i pokoju oraz dla braterstwa, wychodząc od ubogich, by dojść do stwierdzenia, że istnieje zasadnicza wymienność pomiędzy tym, co chrześcijańskie i tym, co ludzkie: Królestwo jest w stanie doprowadzić do pełni to, co ludzkie i odwrotnie - to co ludzkie, jest rzeczywistym wyrazem Królestwa. Owa perspektywa Królestwa pozwala Kościołowi uniknąć dwóch powracających niebezpieczeństw: nabrania światowego charakteru ze względu na gwałtowne przywoływanie go od wewnątrz aż do wielkości Królestwa oraz klerykalizacji, jako że historia zamieszkiwana przez znaki Królestwa nie może nigdy pozwolić się sklerykalizować, ponieważ dynamizm Królestwa jest bardziej obszerny niż teren Kościoła .
Następną propozycję teologicznej refleksji na temat wolontariatu spotykamy u Antonia Scarina. Do specyficznego przedmiotu jego rozważań należy wolontariat międzynarodowy. Teolog ten dane do opracowania teologii wolontariatu chrześcijańskiego szuka w sensie laickiego charakteru wolontariatu chrześcijańskiego i w solidarności pojmowanej jako wzajemność. Stwierdza on, że wolontariat przeżywa bowiem swą laickość jako charyzmat i dar Ducha, jako łaskę trynitarną i eschatologiczną. Wolontariat celebruje liturgię solidarności, wymiany, współudziału i wzajemności. Celebracja ta odbywa się jednak w nadziei i w proroctwie. To znaczy głosi to co ziemskie z jego misji laickiej, lecz również to, co ΄niebieskie΄ .
Kolejną propozycją na ten temat są rozważania Raffaela Russo. Opiera on znaczenie dzisiejszego wolontariatu na odpowiedzi człowieka skierowanej do Boga. Stwierdza on, że zaangażowanie tego, kto rzeczywiście pragnie przyczyniać się do budowania miasta ziemskiego, w którym w harmonijnej zgodności z zamiarem Bożym wszyscy i każdy z osobna mogą mieć świadomość poszanowania tych praw, które wynikają z ich szczytnej godności bytów osobowych oraz mogą wzrastać i dojrzewać w dynamizmie dialogu wpisanym w ich głęboką rzeczywistość, tak by otwierali się na dar i rozwój Królestwa Bożego, jest to zaangażowanie, które okazując się prawdziwym wcieleniem i autentycznym wyrazem tej fundamentalnej postawy naznaczonej służbą, w której znajduje swoje prawdziwe i właściwe określenie, swą syntezę i jedność ludzkie istnienie, jest tym samym, co czyny tego, kto działa według litery i ducha wolontariatu. Wolontariat stając obok każdego ubogiego, każdego odsuniętego na margines, idzie za Chrystusem, który został posłany przez Ojca, by głosić dobrą nowinę. Autor ten podkreśla też, że owe pójście za Chrystusem dokonuje się także przez tego, kto bez wyraźnej afirmacji wiary w Chrystusa, działa w służbie wobec drugiego człowieka, ponieważ „człowiek, który nie jest nieprzyjacielem człowieka, nie może być uważany za nieprzyjaciela Chrystusa” .
Autorzy włoscy dokonują także pewnego wysiłku rozważania teologicznego od wewnątrz wolontariatu, by nie zaciemnić motywacji wiary. Służba, jakiej podejmuje się wolontariat chrześcijański zwłaszcza wobec tych ostatnich, nie może być bowiem przeżywana tylko jako łagodzenie cierpień, leczenie ran i udzielanie pomocy socjalnej: dla wierzącego jest pewną antycypacją życia, nowej wspólnoty i świata wolności. W takim sensie służba nie jest tylko skierowana na ból istniejący w człowieku, lecz także na Królestwo Boże, prawdziwą przyszłość ludzkości. Pomocą dla nich jest teologia Soboru Watykańskiego II, która w swej fundamentalnej części oraz perspektywach teologicznych, do których odnosi się wolontariat, stawia krok naprzód w teologicznej refleksji na temat królestwa Bożego i miłości.
Właśnie kategoria Królestwa Bożego wydaje się być odpowiednia do tego, by umieścić dobrowolne doświadczenie wewnątrz możliwych ram teologicznych. Temat Królestwa dosięga praktyki religijnej, a także okazuje się, że wnosi wielkie światło na stronę historycznego zaangażowania wierzących i stanowi jednocześnie wielką siłę jednoczenia różnych elementów chrześcijańskiego doświadczenia. Rezygnując z niemożliwego zdefiniowania Królestwa teolodzy włoscy ustalają jakiś stały punkt swego odniesienia.
Jezus głosił wydarzenie wyzwolenia przez Boga, które nazwał Królestwem Bożym. Nauczał, że wraz z Jego Wcieleniem ono stało się obecne w historii ludzi (Mk 1, 14-15). Oba bieguny tego dynamizmu wyzwolenia i zbawienia to Bóg i człowiek: królestwo Boże, ale na ziemi ludzi. W modlitwie Jezusa „Przyjdź Królestwo Twoje” mieści się zawołanie Syna człowieczego i ziemi ludzi .
Królestwo Boże jest transcendentne i nadprzyrodzone: pochodzi tylko od Boga, tylko z góry. Ale jednocześnie jest całkowicie immanentne. Tam, gdzie przychodzi Królestwo Boże, tam głodni zostają nasyceni, chorzy – pocieszeni (Mt 5, 3-10), nieprzyjaciele się miłują (Mt 5, 38-42) i za przykładem ptaków niebieskich i kwiatów polnych nie trzeba się już troszczyć o pożywienie i ubranie (Mt 6, 25-33). Charakterystyka kazania Jezusa o Królestwie Bożym nie polega zatem na tym, iż Jezus głosiłby nową naukę o Królestwie Bożym, czy radykalizował oczekiwania eschatologiczno-apokaliptyczne, lecz na tym, że stworzył niezbywalną relacją między Królestwem Bożym i Jego własną osobą. Nowym aspektem kazania o Królestwie Bożym głoszonym przez Jezusa jest On sam, po prostu Jego osoba. Widzimy, że Królestwo Boże w Jezusie, w Jego słowie i czynie ma swoje źródło, swój początek i bliskość, jak też i obecność . Królestwo istnieje już na tyle, na ile Jezus poszukuje towarzystwa grzeszników, zasiada z nimi do stołu i głosi im odpuszczenie grzechów.
Kazanie Jezusa nie proponuje nam oczekiwania jako fundamentalnej postawy człowieka wobec głoszenia nadejścia Królestwa, tak jak to miało miejsce we fragmentach apokaliptycznych i bardziej ogólnie w proroctwach Starego Testamentu. Podkreśla zbliżanie się Królestwa jako wymóg radykalnej przemiany teraźniejszości, jako zasadniczy powód uzasadniający konkretny nakaz mający pobudzić nową odpowiedzialność: „Nawracajcie się” (Mt 4,17). Chodzi o życie dzisiaj, w chwili obecnej logiką Królestwa, o odnawianie własnego życia zgodnie z jego nowymi założeniami. Teolog Barbaglio zaznacza, że Królestwo Boże kryje się w zakątkach ostatniej przyszłości, ale wobec teraźniejszości działa jako wymóg nawrócenia. Dzisiejszy człowiek jest zatem wezwany do tego, by jego życie przebiegało zgodnie z wymaganiami przyszłości.
Jest to Królestwo powszechne, ale dokonuje się począwszy od ubogich (Łk 4, 16 n). Ostateczne wyzwolenie dane jest wszystkim, lecz stróżami, powiernikami, niejako „właścicielami” są ubodzy (Łk 6, 20), nie ze względu na mistyczną egzaltację ubóstwa i cierpienia, ani też na mocy jakiejś teorii pocieszenia i na zasadzie niebieskiej i pozaziemskiej rekompensaty, lecz tylko dlatego, że Bóg tak zadecydował, chcąc bronić ich sprawy i wyzwolić ich.
Królestwo jest darem Boga (Łk 12, 32). Ten dar Ojca urzeczywistnia się jako sprawiedliwość wobec tych, którzy nie mogą doznać sprawiedliwości ze strony ludzi, jak również jako pokój, który w dyskryminującej wspólnocie stwarza nowe relacje międzyludzkie na podstawie równości, jaka charakteryzuje dzieci Boże, które mając tego samego Ojca niebieskiego są dla siebie braćmi .
Królestwo oznacza zatem wyzwolenie i zbawienie dla tych, którzy doznają niesprawiedliwości, dla bezbronnych, wykorzystywanych. Już teraz nazwani są błogosławionymi i wezwani są do radości mesjańskiej, ponieważ Bóg wychodzi do nich jako król wprowadzający sprawiedliwość i pokój.
Królestwo zakorzenione jest wreszcie w historii, ale wykracza poza historię (J 18, 36). Jest tu już teraz, ale nie wypełniło się jeszcze. Ten wymiar „jeszcze nie” wskazuje drogowskaz odnośnie do historycznej drogi Królestwa. W takiej perspektywie jawi się modlitwa Ojcze nasz i „przyjdź Królestwo Twoje” (Mt 6,10), lecz także przypowieści, zwłaszcza przypowieść o ziarnku gorczycy (Mt 13,31-32) i o kąkolu (Mt 13,24-30) . W nich Jezus przedstawił Królestwo jako rzeczywistość, która wkracza w historię, ale w formie ubóstwa, małości i słabości, nie bardziej i nie mniej niż ziarnko gorczycy w czasie zbiorów. Dopiero na końcu ujawni się ono w swej skuteczności i potędze pełnej chwały. Siły wyzwalające i zbawcze porównane do ziarna zebranego z pola są już obecne w świecie, ale walczą jeszcze z siłami zła i śmierci przedstawionymi jako kąkol. Dopiero w dniu ostatecznym - w czasie żniwa - dokona się ostateczne zwycięstwo Królestwa i zniszczenie kąkolu.
Poza tym w odniesieniu do Kościoła Królestwo mieści się w takiej perspektywie, która wyklucza zarówno zwykłą identyfikację jak i absolutną obcość. Zasadniczym zadaniem działania Kościoła jest podkreślanie, że Kościół nie istnieje dla siebie samego, ale działa w służbie Bożego planu o Królestwie Bożym, który wykracza poza granice rzeczywistości i działania Kościoła.
Kościół jako sakrament Królestwa nie identyfikuje się z Królestwem, ale stanowi zalążek oraz zaczątek tego Królestwa na ziemi . Jest niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego, jest zatem jednocześnie głoszeniem i zalążkową obecnością wielkiego Bożego planu. Zatem Kościół w służbie tego powszechnego planu, stanowi opatrznościowe pośrednictwo historyczne, chciane przez Boga, nie w sensie zamykania w swych granicach realizacji tegoż planu, ale jako „naród mesjański”, naród będący świadkiem tego, że powierzona jest mu misja głoszenia światu nadejścia i obietnicy Królestwa i stanowiący jego przesłankę.
Wspólnota chrześcijan odnajduje tu ostateczne znaczenie swoich wysiłków w świadomości zbliżania się wartości Królestwa: braterstwa, jedności, wolności, pokoju, szczęśliwości .
W takiej perspektywie należy według koncepcji Soboru rozważać relację między Kościołem i światem. Świat, czyli ludzkość żyjąca w historii, nie jest pojmowany już jako rzeczywistość obca i przeciwstawna wobec planu Królestwa ani też jako zwykły teren zastosowania zbawienia Kościoła, lecz jako prawdziwe miejsce realizacji Królestwa, o ile sprzyja działaniu Ducha. Jest to Kościół w świecie i dla świata. Kościół jako część świata w służbie powodzenia i przemiany całego świata. Kościół, który: „kroczy razem z całą ludzkością i doświadcza tego samego losu ziemskiego co świat, istniejąc w nim jako zaczyn i niejako dusza społeczności ludzkiej, która ma się w Chrystusie odnowić i przemienić w rodzinę Bożą” .
Z punktu widzenia działań Kościoła znaczy to, że Kościół nie działa w świecie dla zachowania i rozwijania samego siebie, lecz dla pobudzania rozwoju świata zgodnie z Bożym planem, by czynić świat bardziej ludzkim i zgodnym z wyzwoleńczym planem Królestwa. Taka jest jego sakramentalna rola, pełni ją w głębokiej jedności intencji i wysiłków, poprzez które wierzący i niewierzący angażują się w świecie na rzecz promowania wartości Królestwa.
W takim świetle należy pojmować podstawowy dynamizm Kościoła, który jest jednocześnie powołaniem i misją, związany z wypełnieniem jego pośrednictwa zbawienia. Jest powołaniem, czyli jest to „ekklesia” (zebranie powołanych), jest zgromadzeniem w funkcji misji, jest posłaniem, ludem mesjańskim, apostolatem. Powołanie i misja stanowią dwa bieguny ciągłego dynamizmu, który prowadzi Kościół do gromadzenia się, aby się potem rozproszyć, do jednoczenia się, aby czuć się ciągle posłanym do świata, do odnajdywania się, aby gubić się w pokornym świadectwie o Królestwie, którego jest zalążkiem i przesłanką.
Teolodzy włoscy zaznaczają, że ideał Królestwa, którego Kościół stanowi zalążek i początek, staje się obecny i widzialny w świecie w czterech formach obecności Kościoła:
- jako Królestwo realizowane w miłości i w służbie braterskiej (znak diakonii);
- jako Królestwo przeżywane w braterstwie i w komunii (znak koinonii);
- jako Królestwo proklamowane w wyzwalającym i znaczącym głoszeniu Ewangelii (znak kerygma);
- jako Królestwo celebrowane w świętych i wyzwalających obrzędach liturgii (znak liturgii).
Wolontariat chrześcijański jest jedną z form, w jakich tłumaczy się diakonalna funkcja chrześcijanina i wspólnoty chrześcijan. Ta posługa-diakonia winna być rozumiana pozytywnie. Jest to miłość, która nie może nie mieć jako perspektywy również zaangażowania w integralną promocję człowieka. Miłość, która nie jest tylko pomocą w cierpieniu, leczeniem ran i udzielaniem rekompensaty socjalnej, ale która staje się wyprzedzeniem nowego życia, nowej wspólnoty i świata wolności. Jest zatem diakonią nie skierowaną wyłącznie na ból człowieka, lecz skierowaną także na Królestwo Boże, prawdziwą przyszłość ludzkości . Bez perspektywy Królestwa diakonia nie jest niczym innym jak tylko miłością bez idei, która ogranicza się do naprawiania i rekompensowania szkód. Jednakże bez diakonii nadzieja na urzeczywistnienie się Królestwa Bożego staje się utopią bez miłości, która potrafi tylko wymagać i oskarżać.
Chodzi o tworzenie relacji między miłością i nadzieją, między Królestwem Bożym i konkretnymi potrzebami i koniecznościami. Bez nadziei na urzeczywistnienie się Królestwa Bożego wolontariat traci swój charakter chrześcijański i staje się częścią służb socjalnych. Poprzez nadzieję natomiast diakonia chrześcijańska, a wraz z nią wolontariat prowadzi -ponad udzielanie rekompensaty natury socjalnej - do punktów wyjścia i doświadczenia na rzecz odnowy ludzkiej społeczności.
Nie oznacza to wcale konieczności porzucenia pracy na rzecz dzieci, osób starszych, niepełnosprawnych, odsuniętych na margines. Wręcz przeciwnie - właśnie te działania są w logice ewangelicznej i w nadziei siłą odnowy społeczeństwa, ponieważ właśnie one doświadczają aż do końca nędzy tego społeczeństwa.
Diakonia w perspektywie Królestwa Bożego jest diakonią w byciu uczniem Ukrzyżowanego.
Dla chrześcijanina „historia” Wielkanocy objawia nam miłość. Cała refleksja teologiczna Nowego Testamentu nam to wskazuje. W I Liście św. Jana apostoł, kontemplując krzyż Syna jako ofiarę złożoną przez Ojca, dochodzi do stwierdzenia - z wielu względów nowego i zaskakującego: Bóg jest miłością (J 4,8.16). To właśnie u stóp krzyża „umiłowanie nas” przez Boga staje się objawieniem Jego bytu aż do końca i jego całkowitej miłości .
Stajemy przy krzyżu Pana i przy doświadczeniu wielkanocnym z takim specyficznym spojrzeniem, by odczytywać historię krzyża jako miejsce objawiające Boga i miłość. Teolodzy włoscy czynią to w dwóch momentach, które określają: ikona zachodu i ikona wschodu.
Ikona zachodu. Wielkim przedstawieniem Trójcy łacińskiego zachodu jest krzyż. Ojciec ofiaruje Syna ukrzyżowanego, wiszącego na ramionach krzyża, podczas gdy gołębica Ducha wydaje się łączyć z tym wydarzeniem największego rozdarcia misterium. Wyrażając w ten sposób misterium wiara zachodu chciała przez to powiedzieć, że miejscem Trójcy, miejscem miłości jest krzyż opuszczonego, jest doświadczenie rozdarcia, w którym ojczyzna Bożej miłości wkroczyła w wygnanie grzeszników.
Niektóre elementy teologii krzyża jak teologia wydania pomagają nam wejść w tę perspektywę. Opowiadania o męce z Nowego Testamentu są skandowane za pomocą ciągle powracającego, a zatem nie przypadkowego słowa paradidomi, co oznacza wydać. Te powtórzenia, dokładnie w sześciu różnych kontekstach, wydają się nam objawiać to, co Nowy Testament chciał nam ogłosić opowiadając Ewangelię męki.
Przypominamy je pokrótce, by uchwycić w nich sens objawienia trynitamej miłości. Sześć wydań, o których mówią opowiadania męki można podzielić na dwie grupy: trzy wydania ludzkie Syna człowieczego i trzy wydania boskie.
Pierwsze trzy:
- „Wtedy Judasz Iskariota, jeden z dwunastu, poszedł do arcykapłanów, aby im Go wydać” (Mk 14,10). Jest to pierwsze wydanie, związane ze zdradą miłości; historia Męki zaczyna się od misterium braku miłości, niewierności i odrzucenia miłości.
- „Zaraz wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cała Wysoka Rada powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi” (Mk 15,1). Jest to wydanie ze strony Prawa. Synchedryn, przedstawiciel Prawa, skazuje na śmierć „bluźniercę”, tego, który ośmielił się nazwać Bogiem.
- „(...) Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie” (Mk 15,15). Jest to wydanie Piłata, wydanie przez władzę tego świata, która nie toleruje objawienia miłości.
Gdyby historia zatrzymała się tylko na pierwszych, byłaby historią ludzkiego kłamstwa i niesprawiedliwości świata. Nie byłaby dobrą nowiną, którą ciągle opowiadamy i wokół której skupiamy nasze życie. W rzeczywistości sens krzyża został nam objawiony przez wydania boskie.
Pierwsze z nich jest wydaniem, jakie Syn czyni sam z siebie wobec śmierci. W lekturze teologii wydania krzyża jest to godzina cierpienia i śmierci Syna. Jest to historia Syna, który na krzyżu umarł za nas: „(...) I skłoniwszy głowę oddał ducha” (J 19,30). Poza tym zawołanie „Boże mój. Boże mój czemuś mnie opuścił?” objawia nam doświadczenie bólu i cierpienia .
Według Nowego Testamentu Ojciec jest niewzruszonym obserwatorem krzyża Syna. Proroctwa o męce, gdzie powraca tzw. sformułowanie „biernego Boga”, ukazują, jakoby sprawcą męki był Bóg (Łk 9,44): „(...)Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”. I zabiją go. Owe stwierdzenie „będzie wydany” znaczy, że to nie On się wyda, że to nie ludzie Go wydadzą, ponieważ w ich ręce zostanie wydany, ale to Bóg Go wydaje. Paweł nie waha się wyrazić tego: „On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał (...)” (Rz 8,32), a ewangelista Jan pisze podobnie: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Krzyż jest historią Syna, lecz również historią Ojca: Ojciec jako Ojciec, cierpi w godzinie opuszczenia. To odkrycie bólu Boga podejmowane we współczesnych rozważaniach teologicznych przedstawia nam ból nie tylko jako znak skończoności, lecz również jako czynny znak miłości. Na krzyżu Bóg, Ojciec cierpi z umiłowania świata i w tym objawia się Jego miłość do nas, w cierpieniu związanym z wydaniem Syna.
Wreszcie trzecie i ostatnie wydanie - wydanie czy oddanie Ducha: „(...) I skłoniwszy głowę, oddał ducha” (J 19,30). Znaczenie tego jest takie, że Syn oddając Ducha wkracza jakby w miejsce wygnania grzeszników, staje po stronie tych bez Boga, przeklętych przez Boga, On sam staje się przekleństwem. Godzina krzyża jest godziną, w której Syn „zstąpił do piekieł”. Krzyż nie jest godziną ateistycznej śmierci Boga, lecz godziną trynitarnej śmierci Boga. Jest wydarzeniem, które głęboko dotyka misterium Trójcy Świętej, w którym komunia Trójcy wkracza w wygnanie bezbożników.
Autorzy włoscy patrząc na krzyż mówią, że nie ma takiej sytuacji nędzy, grzechu, oddalenia od Boga, śmierci, której nie dosięgłaby obecność solidarności, obecność Syna opuszczonego razem z grzesznikami .
W takim świetle krzyża jako wydarzenia trynitarnej miłości, miłości wiecznej objawionej ludziom zbliżamy się do ikony wschodu. Na ten temat teolodzy włoscy posługują się ikoną Andreja Rubliowa, która przedstawia Trójcę jako trzy postacie anielskie zebrane dookoła kielicha z uczty, tworząc otwarty krąg, który uzupełnia ten, kto patrzy. Intencja Wschodu wydaje się być następująca: Trójca ofiaruje się, uczestniczy w świetle paschy, na uczcie Eucharystii, gdzie dokonuje się paschalne pojednanie. Nowotestamentalnym fundamentem jest tu tradycja filologiczna, ze względu na którą w Nowym Testamencie nie mówi się nam, że Jezus powstał z martwych, ale znajdujemy potwierdzenie tego, że zmartwychwstał. Zmartwychwstanie jest inicjatywą Ojca. W nim Ojciec czyni historię, ponieważ mówi o ukrzyżowanym, że jest Panem i Chrystusem. To właśnie Ojciec ofiarując Ducha Syna jedna Go ze sobą; nowym elementem jest to, że w tym Synu, który został uczyniony solidarnym z przeklętymi przez Boga i bezbożników. Ojciec pojednuje ze sobą świat grzeszników. Oto dlaczego Wielkanoc jest głoszeniem możliwości miłości otwartej na nas w komunii z Bogiem żywym w wierze chrześcijańskiej. Jeżeli na krzyżu triumfowała niewierność (wydanie Judasza), prawo (wydanie Synchedrynu) i władza (wydanie Piłata), to w zmartwychwstaniu dokonuje się jakby wywrócenie krzyża i zwycięża wierność miłości.
A więc, teologia miłości to przede wszystkim teologia wielkiej miłości Boga do człowieka, która najpełniej została objawiona w osobie Jezusa Chrystusa. W ujęciu św. Pawła śmierć Chrystusa jest wyrazem jego zbawczej miłości. Danie samego siebie z miłości konsekwentnie doprowadziło Chrystusa do dzielenia naszego losu we wszystkim, z wyjątkiem grzechu (Hbr 4, 15).
Chrystus identyfikuje się z ludźmi, wobec Ojca występuje w ich imieniu. Między Nim a Jego wyznawcami zachodzi tak ścisła relacja, że dobre uczynki na rzecz bliźnich są wykonywane równocześnie dla Niego (Mt 10, 20; 18, 5; Mk 9, 37; Łk 9, 48). Najwyraźniej to Chrystus poświadcza w obrazie sądu ostatecznego, poprzez który wymienia uczynki dokonane dla potrzebujących, twierdząc, że to uczyniono dla Niego (Mt 25, 35-45) .
Postępowanie za Chrystusem jest naśladowaniem Boga (Ef 5, 1-2). Apostoł żąda aby we wzajemnych stosunkach kierować się miłością. Miłość braterska polega na partycypacji w miłości Bożej, bo ten kto miłuje brata, miłuje tą samą miłością , którą Bóg kocha siebie i ludzi . Św. Jan podkreśla, że bez miłości bliźniego nie możliwa jest miłość Boga (1 J 4, 19-20). Kto bowiem kocha Boga i Jemu chce służyć, musi także w ten sposób kochać każdego, kogo Bóg pierwszy umiłował (1 J 5, 1n).
Wolontariat jest wyrazem czynnej miłości bliźniego. Podobnie jak wszystkie ludzkie doświadczenia ma on w sobie głęboką niejasność, dwuznaczność: może być wynagrodzeniem i może być bezinteresownością. Jako wynagrodzenie jest poszukiwaniem siebie w darze drugiego; jako bezinteresowność jest poszukiwaniem drugiego w darze z siebie .
Wolontariat jako bezinteresowność stawia w centrum drugiego i Boga, i rodzi się z doświadczenia czucia się kochanym przez Tego, który jest czystym źródłem miłości. Takie doświadczenie wolontariatu możliwe jest tylko wówczas, gdy zakorzenia się w czystej bezinteresowności Bożej miłości: misterium Ojca jest misterium czystego źródła miłości. W życiu chrześcijańskim miłość jest zdolnością do tego, by zaczynać kochać w bezinteresowności.
Bezinteresowne dawanie to sposób, w jaki Bóg daje, to jego sposób działania wobec ludzi. Jego miłość jest zapobiegawcza i twórcza: miłując tworzy to, co czyni osobę kochaną godną miłości. Również sposób, w jaki Bóg obmyślił i zaplanował życie ludzi, idealny obraz ludu, który stanowi część Jego planu zbawienia, oparty jest na bezinteresowności. Na bezinteresowności oparta jest utopia Księgi Powtórzonego Prawa, do której realizacji zaangażował się lud Boży na mocy Przymierza: „Jeśli będzie u ciebie ubogi któryś z twych braci, w jednym z twoich miast, w kraju, który ci daje Pan, Bóg twój, nie okażesz twardego serca wobec niego ani nie zamkniesz swej ręki przed ubogim swym bratem, lecz otworzysz mu swą rękę i szczodrze mu udzielisz pożyczki, ile mu będzie potrzeba (...) Chętnie mu udziel, niech serce twe nie boleje, że dajesz. Za to będzie ci Pan, Bóg twój, błogosławił w każdej czynności i w każdej pracy twej ręki” (Pwt 15,7-10).
Hojność wobec ubogiego ma wymiar religijny; jest komunią z Bogiem opiekunem ubogich, ojcem sierot i obrońcą wdów (Prz 19,17). Opiekować się domem ubogiego to tak jak „znać Jahwe” w najbardziej właściwym sensie, jaki wyrażenie to ma w Biblii (Jr 22,13-16).
Po śmierci Jezusa i chrzcie w Duchu rodzący się Kościół rozwija się pogłębiając swój wymiar wspólnotowy, gdy we wzajemnym dawaniu pierwsi chrześcijanie pokazywali światu braterstwo zdolne przezwyciężyć ubóstwo i realizować takie życie społeczności, które było jakby wyprzedzeniem pełnej komunii Królestwa .
Wolontariat jest też wyrazem solidarności. Również tutaj stajemy wobec niejasności, dwuznaczności: można być solidarnym szukając afirmacji dla siebie i można być solidarnym budując więzy miłości. Solidarność jest cnotą chrześcijańską, która dąży do przezwyciężania siebie samej i chce przybierać typowo chrześcijański wymiar całkowitej bezinteresowności, przebaczenia i pojednania .
Potrafi budować układy pokojowe, kiedy pojmowana jest nie tyle w perspektywie robienia czegoś dla, co raczej w perspektywie bycia z. Chrystus solidaryzował się z „wygnaniem” grzeszników: „na krzyżu 'ojczyzna' wkracza w „wygnanie”, aby „wygnanie” wkroczyło w 'ojczyznę”.
Solidarność jest zasadniczo i w perspektywie chrześcijańskiej - bardziej niż inicjatywą, opracowywaniem, wyszukaniem nowych dróg - jest współdzieleniem życia.
Wolontariat wydaje się nawiązywać do postaci „sługi Pańskiego”, która to postać już w najstarszej tradycji chrześcijańskiej naznaczała interpretację całego życia Chrystusa jako „życie dla innych”. Nowy Testament wskazuje kierunek i sposoby takiej postawy. Kierunek tkwi w znaczeniu nadanemu „innym”, jakimi są głównie ubodzy; sposobem bycia dla innych przyjętym przez „sługę” jest bezgraniczna solidarność.
Jezus żyje z ludźmi i pośród nich nie jako „pan” czy „mistrz”, lecz jako ten, co służy” (Łk 22,27). Gest obmycia nóg uczniom (J 13,1-6) nie jest jakimś odosobnionym i zwyczajnym gestem , lecz jest proroczym znakiem, poprzez który Jezus interpretuje całe swe życie jako „przyjęcie postaci sługi” w całkowitym oddaniu „dla nas” i „dla wielu”.
Autentyczne doświadczenie wolontariatu odczytuje, interpretuje i wyraża ten moment życia Chrystusa: bycie przede wszystkim „człowiekiem dla innych”. Wolontariat jeszcze bardziej doświadcza owej postawy człowieka dla „innych”. Zasadnicze jest nie „bycie dla siebie”, lecz „bycie dla drugiego” i „bycie z drugim”. Jezus wypełnił to w formie „con-discendenza" (współ-pochodzenia), by być „z nami" i „dla nas”.
Wolontariat jest wreszcie służbą. W perspektywie nadziei jest to wskazówką podwójnego ruchu: wyjścia z siebie, wolności w miłości, stania się drugim oraz ruchu odnalezienia siebie w drugim.
Służba jest postacią życia Boga w nas w momencie, kiedy stajemy się jednocześnie wyjściem i powrotem, wyjściem w wolności miłości i odnalezieniem siebie w darze pokoju. W momencie, gdyby wolontariatowi w jego byciu służbą brakowało tych dwóch wymiarów, byłby przegraną. Nie wystarczy służyć, dla chrześcijanina służba ma być postacią miłości miłosiernej .
2.2. Wspólnotowe dążenie do realizacji dzieł chrześcijańskiego miłosierdzia
Istniało i dalej istnieje pewne opóźnienie w formacji sumienia moralnego w pojmowaniu społecznego wymiaru miłości. Ciągle jeszcze spotkać można takich ludzi, którzy wyobrażają sobie miłość jako cnotę „prywatną”, która oznacza to, by czynić dobrze sprawy osobiste, powierzając innym zadanie proroczego świadectwa. Miłość natomiast w swej istocie nie jest egoistycznym szukaniem własnego dobra, lecz jest ofiarą z siebie, która wyraża się w bezwarunkowej życzliwości dla innego człowieka, bezinteresownym upodobaniu, w pragnieniu obdarzania i ubogacania, przysparzaniu jego prawdziwego dobra .
Wspólnota chrześcijańska jest miejscem, gdzie pogłębia się własne poznanie Chrystusa, które staje się źródłem i wzorem wolnego i całkowitego daru. Wolontariat jest wysłannikiem wspólnot, społeczności, żywym pośrednikiem przesłania z jednej wspólnoty do innych i do całego Kościoła. W statutach różnych grup, wolontariatu międzynarodowego często obecne jest wyraźne potwierdzenie motywacji wiary, która rodzi ich zaangażowanie, a zatem służbę ich pojmować należy jako pewną ciągłość i wyraz zaangażowania całego Kościoła. Wolontariusze oraz organa wolontariatu, mają świadomość życia w Kościele i odpowiadania w sposób właściwy i związany z ich własnym powołaniem misyjnym. Kościół dla nich jest Kościołem misyjnym, chrystocentrycznym, wspólnotowym i otwartym na potrzeby świata.
Wolontariat wrażliwy jest na misyjność Kościoła, czyli na obraz Kościoła, który nosząc w sobie miłość stwórczą Ojca oraz siłę działającą Jego Królestwa, bierze na siebie historię człowieka oraz cierpienia najuboższych, promując ich prawa i godność . Chrześcijanie muszą stale pamiętać o wymiarze misyjnym powołania, który pobudza ich do tego, by nie byli nikomu dalecy, by byli dłużnikami prawdy, miłości i solidarności wobec młodych, starszych, chorych, niepełnosprawnych, więźniów i osób dawniej przebywających w więzieniach, uzależnionych od narkotyków i każdego, kto potrzebuje prawdy i miłości. Kościół jako wspólnota wierzących wezwany jest do życia w sercu świata za przykładem Chrystusa, by głosić dobrą nowinę ubogim, wyzwolenie uciskanym i radość smutnym, przyjmując nadzieje i aspiracje wyzwolenia, które poruszają światem. Istotę tego misyjnego powołania stanowi miłość Boga i bliźniego, która zakłada uznanie godności i praw bliźniego: znaczy to przeżywanie historii jako historii zbawienia i budowania Królestwa. Przyjęcie takiego wzoru misji zakłada przezwyciężanie dychotomii między ewangelizacją i promocją ludzką, gdy sama godność osoby ludzkiej staje się treścią owego głoszenia, nawet bezsłownego, poprzez otwartą postawę wobec niej .
Komisja Episkopatu Włoch do spraw współpracy między Kościołami w swym dokumencie Zaangażowanie misyjne włoskiego Kościoła sprowadza narodziny wolontariatu międzynarodowego do uświadomienia sobie tego, że misja Kościoła jest ściśle powiązana z wyzwoleniem i promocją ludzką, oraz że chce współpracować w kształtowaniu bardziej sprawiedliwego i braterskiego społeczeństwa. Jego wybory opierają się na motywacjach etycznych i religijnych, i przekładane są na świadectwo życia wspólnotowego opartego na wartościach poszczególnych osób oraz wspólnego i powszechnego dobra. W ten sposób wolontariat ożywia grupy ludzi na drodze wyzwolenia i rozwoju religijnego, tak by byli oni jego prawdziwymi protagonistami, prowadzi ich do przezwyciężania podziału między narodami i do stania się narzędziem spotkania i dialogu na płaszczyźnie ludzkiej i chrześcijańskiej.
W dokumencie tym wolontariat międzynarodowy uznany zostaje za oryginalną formą powołania misyjnego świeckich. Laikat misyjny obejmuje tych, którzy włączają się w dzieła popierane i zależne od diecezji wysyłających czy przyjmujących, czy też od instytutów misyjnych, poprzez indywidualne powiązanie z nimi. Uczestniczą oni zatem w pewnym sensie w instytucjach, z którymi są związani, żyją ich duchowością, działają według kierunków przez nie zaproponowanych .
Wolontariat poprzez właściwą sobie laickość działa na rzecz „promowania wartości etycznych”, „na rzecz obrony życia i godności człowieka”, „na rzecz łączenia Ewangelii i kultury”. W encyklice Jana Pawła II Sollicitudo rei socialis (SRS) wolontariat, zwłaszcza międzynarodowy, może znajdywać silne motywacje do swego działania. Z encykliki tej wypływa podwójny wymóg o charakterze etycznym, który domaga się zaangażowania wszystkich i pobudza również do wysiłku organizacyjnego. Czytamy tam, że trzeba zakwestionować styl życia krajów rozwiniętych i krytycznie ocenić konsumpcjonizm, który wprowadzając procesy negatywne kończące się klęskami ekologicznymi, zniszczeniem nieodnawialnych zasobów i poprzez wsparcie ze strony jednostek multinarodowych pozbawia kraje ubogie dóbr niezbędnych do zaspokojenia ich podstawowych potrzeb, oraz że „należy (...) uznać równe prawo każdego narodu do 'zasiadania przy stole wspólnej biesiady', zamiast kazać czekać - jak Łazarz - za drzwiami, aż psy przyjdą lizać jego rany” . Encyklika ta oddaje wolontariatowi bardzo cenną przysługę, gdyż „ożywia go o dawne i nowe motywacje, pobudza do działania nie kierującego się ambicjonalnymi dążeniami, lecz wypływającego z głębokiego i silnego przekonania. Poza tym, potwierdza, chociaż, czyni to innymi słowami, zaangażowanie zawarte w haśle „życie zmienia się w głód” i wyraźnie podkreśla inne hasło, które zachęca do „rozpoczynania od tych ostatnich”, czy lepiej jeszcze, które podkreśla „preferencyjny wybór ubogich rozumiany jako specyficzna forma prymatu w urzeczywistnianiu miłości chrześcijańskiej. Nadaje mu konkretny wyraz ukazując (patrz n. 42) planetarny wymiar dzisiejszej kwestii społecznej”.
Taką właśnie postawę przyjmuje wolontariat, kiedy określa się jako: „solidarność, która staje się ’współdzieleniem’”. Współdzieleniem, które staje się osobistym zaangażowaniem i stylem życia, kiedy wolontariusze „nie zadowalają się realizowaniem własnych działań czy własnego zaangażowania obywatelskiego w kraju pochodzenia, lecz wybierają dyspozycyjność na rzecz dobrowolnej służby w bardziej odsuniętych wspólnotach Trzeciego Świata:
a) by podkreślać i mówić otwarcie o przyczynach i skutkach zależności;
b) by okazywać poprzez fakty swą solidarność z tymi ludźmi;
c) by ożywiać poprzez własną działalność zawodową oraz poprzez własną obecność rozwój wspólnot, które wezwane są do działania;
d) by bezpośrednio współpracować w walce na rzecz całkowitego wyzwolenia każdego człowieka i wszystkich ludzi.
Chodzi zatem o Kościół, który działa w sercu świata za przykładem Chrystusa Zbawiciela i wyzwoliciela z wszelkiej siły egoizmu i podziału. Świata, który nie jest nośnikiem historii ludzi przebiegającej równolegle lub w opozycji do historii Zbawiciela, ponieważ „za sprawą śmierci i zmartwychwstania Chrystusa istnieje odtąd tylko jedna historia, jaką jest historia zbawienia, historia wyzwolenia całego człowieka i wszystkich ludzi”.
Kościół, który jest poza tym zasadniczo komunią i dąży do jedności. Wiara chrześcijańska zawsze bowiem głosiła i świadczyła że wszyscy ludzie w Bogu i w Chrystusie są wolni i są braćmi mającymi równe prawa i godność, że relacje między osobami oraz między narodami mają być oparte tylko na miłości, która jest więzią braterskiej autentyczności, że żaden człowiek nie może przypisywać sobie prawa dominacji nad innym człowiekiem.
Każda osoba i każdy naród jest bezpośrednio odpowiedzialny za wolność i szczęście innych ludzi i innych narodów. Wiara w Chrystusa prowadzi do „tworzenia wspólnoty i sprzyja w ten sposób nie tylko ścisłej jedności z Bogiem, ale jedności z rodzajem ludzkim .
Co odróżnia wolontariusza od świeckiego misjonarza? Można by powiedzieć po prostu: metoda działania. Wolontariusze nie działają indywidualnie, lecz włączają się w określony program. Trzeba by ze swej służby czynili znak i wyraz ewangelicznej miłości , która jest bezinteresownym darem z siebie ofiarowanym bliźnim, zwłaszcza najuboższym i najbardziej potrzebującym.
W dokumencie Konferencji Episkopatu Włoch Comunione e comunità missionaria (Komunia i wspólnota misyjna), wolontariat międzynarodowy włączony jest w perspektywę obszernej analizy europejskiej i światowej, gdzie między indyferentyzmem religijnym, rezygnacją z surowości moralnej i zużyciem się społecznego charakteru życia obywatelskiego, pojawiają się - jak nowe zarodki zapału misyjnego - młode pokolenia, które kroczą ku innemu światu braterstwa i pokoju.
Wolontariat chrześcijański jest jednym z tych zarodków i przedstawiany jest jako jeden ze znaków misyjnego charakteru Kościoła, jako, że w sposób szczególny wyraża jego „doświadczenie w tym co ludzkie” oraz zdolność „ożywiania ewangelicznym duchem różnych rzeczywistości i działań doczesnych” .
Wolontariat narodowy też znalazł miejsce w nauczaniu Kościoła, przede wszystkim na szczeblu Episkopatu. Znaczące uznanie pojawiło się u Jana Pawła II, który goszcząc młodzież z włoskiej Caritas we wrześniu 1979 roku tak mówił: „Trzeba będzie otworzyć młodym perspektywy wolontariatu miłości, który zastąpi niespójną i tymczasową spontaniczność funkcjonalnością i ciągłością mądrze zorganizowanej służby, rozumianej nie tylko jako zaspokojenie natychmiastowych potrzeb, lecz raczej jako zaangażowanie skierowane na przemianę przyczyn, które tkwią u źródła takich potrzeb. (...) Wolontariusze, odpowiednio przygotowani, będą naturalnymi animatorami procesu przywracania odpowiedzialności społecznej, co pozwoli przeanalizować struktury prowadzące do odsunięcia na margines, promować sprawiedliwe prawa i tworzyć bardziej zadowalające relacje międzyludzkie” .
Począwszy od 1980 roku w Italii coraz więcej ludzie uświadamiają sobie to zjawisko. Odwołują się do niego przemówienia i dokumenty niektórych biskupów, a także oficjalne dokumenty Konferencji Episkopatu Włoch: wolontariat jest uważany za jedną z form „uczestnictwa we wspólnej sprawie, w której wyraża się jeszcze jaśniej świadectwo chrześcijańskie” w integracji, nie zaś w opozycji wobec wspólnych form tworzonych przez różne instytucje.
W 1981 roku, w dokumencie La chiesa e le prospettive del paese (Kościół a perspektywy kraju) biskupi włoscy zachęcając chrześcijan do odnowionej obecności w społeczeństwie, widzą wolontariat obok innych form obecności, jako jeden ze wskaźników zaangażowania na rzecz miłości i sprawiedliwości: „Doświadczenie liturgiczne będzie musiało zatem przemieniać się w zaangażowanie na rzecz miłości i sprawiedliwości, a wspólnoty Kościoła będą dawać mu konkretne świadectwo, zwłaszcza tam, gdzie mieszkają: poprzez działania wychowawcze i pomoc samej wspólnoty, poprzez kompetentny udział w lokalnych działaniach i instytucjach publicznych oraz poprzez wkład wolontariatu” .
Według autorów włoskich wspólnota chrześcijańska ma szczególne obowiązki wobec wolontariatu. Pierwsze zadanie to animacja wolontariatu, rozumiana jako zaangażowanie na rzecz obrony, poprzez katechezę i liturgię, tych wszystkich chrześcijańskich wartości, solidarności, ducha służby, poczucia ubóstwa wewnętrznego, bezinteresowności, poczucia przynależności do Boga i do braci, postawa pracy z innymi, współdzielenie się, radość, które stanowią naturalny humus, z jakiego rozwija się to doświadczenie. Autorzy włoscy podkreślają iż zbyteczne jest podkreślanie, że wolontariat traktowany jako bezinteresowna służba bliźniemu powinien być we wspólnocie parafialnej normą, a nie wyjątkiem. Jest on miarą stopnia przeniknięcia wiary w życie ludzi.
Drugie zadanie, które wyliczają autorzy włoscy, to konkretna promocja wolontariatu: chodzi o ukazanie potrzeb wymagających obecności wolontariatu, o wskazanie animatorów grup, o wspieranie ich organizacyjnie, aby służba była kontynuowana, realizowana właściwie i bez sprzeczności z działaniami podejmowanymi przez osoby zawodowo działające na danym terenie. Trzecie zadanie to formacja. Punktem wyjścia jest to, że do pełnienia służby w wolontariacie nie wystarczą motywacje, lecz potrzebne są kompetencje.
Obok wolontariuszy, którzy bezinteresownie oferują swoje kompetencje, jest też wiele osób, zwłaszcza młodych, które ożywiane silnym duchem służby, nie mają często wystarczającej wiedzy „know-how”. Im, w myśl naszych autorów, wspólnoty Kościoła muszą udostępniać kursy formacyjne, które tworzyłyby obraz wolontariatu otwartego na animację społeczną i zaangażowanie polityczne.
Wspólnota Kościoła może poza tym dowartościować wolontariat w zadaniu wychowawczym i powołaniowym. Nawet jeżeli wolontariat dotyczy wszystkich wieków życia, oczywiste jest, że w sposób szczególny wiąże się on z młodzieżą ze względu na większą dyspozycyjność i możliwości psychologiczne. W kierowaniu młodzieży ku wielkim wyborom powołaniowym wspólnoty chrześcijańskie mogą odnajdywać - w każdym rodzaju wolontariatu, lecz szczególnie w wolontariacie nastawionym na służbę społeczną - wspaniałe narzędzie pedagogiczne, które stykając się z rzeczywistymi potrzebami społeczeństwa, wychowuje ludzi do wkroczenia w życie w sposób szlachetny i odpowiedzialny. Wolontariat przedstawiony w swym prawdziwym i pełnym wymiarze, również z punktu widzenia motywacji kierujących jego działaniem, może być drogą formacji do definitywnego powołania i może prowadzić do wyboru życia konsekrowanego. Wolontariat jest nową formą miłości i rzeczywistością, którą należy odczytywać w świetle duchowym jako jedno ze zjawisk stanowiących obiecujący początek, jakby świt cywilizacji miłości, sprawiedliwości, braterstwa; jawi się on wreszcie również jako cel wychowawczy .
Otóż wolontariat może stać się dla wspólnoty Kościoła jednym z elementów pedagogii miłości jako „pedagogii czynów”: gest Jezusa „bliźniego i sługi” staje się metodą (czyli drogą) do objawienia tajemnicy miłości trynitarnej, podobnie jak gesty wierzącego „bliźniego i sługi” stają się drogą, która pozwala przyjąć serce i uczucia Syna Ojca. Pedagogia czynów stawia w rzeczywistości jako podmiot uprzywilejowany postać „świadka”. Wolontariusz w tym przypadku, lecz również katecheta i inne osoby zaangażowane w duszpasterstwie zaświadczają o cudzie obecności Boga w swoim życiu stając się znakiem Kościoła, który kroczy pomiędzy świętą historią Boga, celebrowanego i kontemplowanego jako miłość ofiarowana w misterium paschalnym, a historią Bożych świętych, historią miłości przeżywaną przez człowieka, ponieważ oddaną Bogu w braciach .
Jan Paweł II w swoim przemówieniu do przedstawicieli FOCSIV w styczniu 1981 roku uznał głębokie powiązanie istniejące pomiędzy wspólnotami lokalnymi a wolontariatem: „Jakże można nie zachwycać się tym, że we wspólnotach chrześcijańskich, kiedy są jak młodzież żywe, pulsujące, rozwijają się (...) grupy wolontariuszy pragnące służyć braciom, by w ten sposób budować bardziej sprawiedliwy i ludzki świat. Wolontariat jest bowiem jak znak i wyraz ewangelicznej miłości, która jest bezinteresownym darem z siebie samego -darem ofiarowanym bliźnim, zwłaszcza tym najuboższym i potrzebującym” .
Poza tym, stwierdza Papież, perspektywa Kościoła lokalnego w swym wymiarze wiary i miłości, naznacza w sposób szczególny projekt na życie i styl życia wolontariuszy chrześcijańskich. Innymi słowy, tu i teraz wspólnot lokalnych tworzą ów „sens wiary” i „sens Kościoła”, które tkwią u początku diakonii, bliskości i istnienia, które charakteryzują dobrowolną służbę. „W ten sposób - kontynuuje Papież - wasz wybór życia nie zrodzi się z jakiejś egzystencjalnej pustki, by zmierzać ku pewnej ucieczce, lecz będzie wypływał z pełni duchowej, by kierować się ku tworzeniu królestwa Bożego” .
Kardynał Martini pisze, że dalecy jesteśmy od organicznego podejścia, zarówno z punktu widzenia praktycznej koordynacji działań, jak i z punktu widzenia jednolitej wizji problemów. Jednakże z jednej strony wysiłek prowadzący do lepszego zrozumienia i ukształtowania współczesnego zjawiska wolontariatu może doprowadzić do przemyślenia wszystkich aspektów życia naszego społeczeństwa i nadać nowy zapał i nowy styl naszej działalności duszpasterskiej. Z drugiej zaś strony, jeżeli wolontariatowi uda się zaczerpnąć z wiary wspólnoty chrześcijańskiej jasną motywację chrześcijańską, może z kolei ożywiać wiarę wspólnoty, stając się proroczą przednią strażą tej ewangelicznej odnowy, ku której zmierzają wszystkie duszpasterskie działania .
W Programach duszpasterskich, które kard. Martini opracował i przygotował dla diecezji Mediolanu czytamy, że wolontariat jest dla chrześcijanina bardzo aktualnym sposobem przeżywania misji. Trzeba więc, by wspólnota chrześcijańska pomagała opierać wolontariat na autentycznych korzeniach Ewangelii: znakiem tego, że wszystko będzie na dobrej drodze, będzie zdolność wolontariatu do oderwania się od ryzyka przelotnego i zmiennego entuzjazmu, i dokonywanie trwałych wyborów, które będą mogły przekształcać się również w powołanie do służby, które będą angażowały całe życie .
W dokumencie opracowanym w czasie przygotowania do II Kongresu La forza della riconciliazione (Siła pojednania), odwołując się do dokumentu La chiesa italiana e le prospettive del paese (Kościół we Włoszech a perspektywy kraju), wolontariat wymieniony jest jako jeden ze znaków realizowanych przez pojedyncze osoby i przez wspólnoty na rzecz promowania spotkania, dialogu, komunikacji, przebaczenia, bliskości z ostatnimi, tworzenia wspólnego języka, budowania zgody, zachęcania do przemiany i do czynów dobrej woli .
Znajdujemy się tu na płaszczyźnie konkretnych znaków, fundamentów pojednania, jakie Kościół ma zasiewać, za przykładem Chrystusa, w ludzkiej historii.
Na II Kongresie Pojednanie chrześcijańskie a wspólnota ludzka wolontariatowi poświęcone były dwie komisje: w pierwszej w obszerniejszych rozważaniach na temat diakonii jako stylu Kościoła mówi się o wolontariacie w wymiarze politycznym; w drugiej przypisuje się wolontariatowi funkcję proroczą: funkcja ta jest realna nie tylko w zakresie wspólnoty Kościoła, lecz także na poziomie świadomości ogólnej. Również funkcja prorocza jest współpracą prowadzącą ku lepszemu funkcjonowaniu instytucji.
Właśnie we współpracy z instytucjami przypisana jest wolontariatowi funkcja pojednawcza. Współpraca z instytucjami wydawała się głębokim i konkretnym poziomem pojednania nie tylko z samą instytucją, ale z racjami samych poszkodowanych. Ambicją wolontariatu nie jest zatem zastępowanie instytucji publicznych, lecz istnienie w duchu współpracy z nimi i z jednostkami, nie kierując się motywami ideologicznymi, lecz podejmując się zaspokajania istniejących potrzeb. Przez umiłowanie najbardziej potrzebujących wolontariat nie rozumie odciążania instytucji publicznych z ich zadań jako instytucji, lecz pokorne bycie obok, wyrażając właściwą mu oryginalność w podejściu do człowieka.
W takiej perspektywie wolontariatowi przypisane jest zadanie „promowania życia we wszelkich jego formach”. „Musi go wspierać i cechować gotowość do dawania jak najwięcej w sposób bezinteresowny, a także zdolność uważnego rozeznawania spraw, które mają być dziś uregulowane, aby można było wypełnić wszelkie braki dotykające ludzkość, gdziekolwiek są one obecne” .
Czy jest to sprowadzanie wolontariatu do wymiaru czysto naprawczego?
Trzeba pamiętać, że do jego cech charakterystycznych należą: motywacja wywodząca się z Ewangelii, pielęgnowanie poprzez modlitwę sensu tego, co absolutne, wychowanie i rozpoznanie potrzeb, weryfikacja zdolności poświęcenia i wierności, otwarcie na ewentualne definitywne zaangażowanie w życie konsekrowane.
W związku z tym wolontariat uznany jest jako religijny wyraz i znak żywotności etycznej i społecznej Ewangelii. Coraz bardziej powszechne doświadczenie wolontariatu jest późniejszym, głębokim świadectwem służby naszych Kościołów w odpowiedzi na różne rodzaje ubóstwa, a także znakiem żywotności etycznej i społecznej Ewangelii miłości. Wolontariat pomaga wspólnocie przechodzić od miłości pojmowanej i przeżywanej jako jałmużna i dobroczynność do miłości, jaką charakteryzuje relacja interpersonalna i współdzielenie się. Jeżeli stwierdzenia Magisterium Kościoła, by „zaczynać od tych ostatnich” są konkretnymi wskazówkami dotyczącymi drogi wspólnot Kościoła, staje się konieczne przede wszystkim uświadomienie sytuacji ubóstwa i odsunięcia na margines obecnych na danym terenie. Świadomość ta nie może kończyć się na statystykach i analizach socjologicznych, choć również one są ważne. Trzeba mieć żywe relacje z osobami, które cierpią i bezpośrednio doświadczają odsunięcia. W bezpośredniej relacji miłości wobec ubogiego, w osobistym zaangażowaniu stanięcia twarzą w twarz z Chrystusem, który utożsamia się z ubogim (Mt 25,40) tkwi nieoceniona wartość. Wolontariat pomaga wspólnocie chrześcijańskiej przekładać wartości na konkretne działania, wbrew wszelkiemu ryzyku intelektualizmu. Wiara bowiem nie byłaby autentyczna, kult mógłby stać się pewną ucieczką, gdyby nie wyrażał się w świadectwie życia i zaangażowaniu miłości. Wolontariat bowiem nie zajmuje się teologicznymi, historycznymi, filologicznymi dywagacjami na temat miłości, ale żyje tą miłością w aspektach komunii, współdzielenia, służby, podobnie jak walcząc czynnie z wszelką formą odsunięcia na margines, prowadzi w działaniach duszpasterskich miłości, w Kościele lokalnym do radykalnej przemiany, przezwyciężając dobroczynność (bogaty dzielący się z ubogim) i jałmużnę, by doprowadzić ją poprzez czyny do oryginalnych treści współdzielenia, komunii, służby .
Wobec wolontariatu wspólnota chrześcijan powinna przejawiać szczególną uwagę, umożliwiając dojrzałą drogę wiary, która z jednej strony pozwoli uniknąć wyłącznej spontaniczności i braku ciągłości, z drugiej zachęci do tego, by stawał się drogą wychowawczą w ludzkim i chrześcijańskim znaczeniu bezinteresowności. Wkład wolontariatu w usuwanie przyczyn, które stanowią przeszkodę w pełnej realizacji braterstwa dzieci Bożych, pomaga wspólnocie Kościoła w stawaniu się miejscem, w którym dokonuje się pojednanie. Przyjmowanie ostatnich, stawianie ich w centrum wspólnoty pomaga na nowo tworzyć zarysy oblicza, które podziały, zróżnicowania, przesąd, głęboko naznaczyły. Ważne jest, by cała wspólnota uczestniczyła i czuła się współodpowiedzialna za inicjatywy podejmowane przez wolontariuszy, broniąc się przed poważnym ryzykiem delegowania, które czyni ludzi pasywnymi i uspokaja fałszywie sumienie. Formy takiego zaangażowania będą mogły być bardzo różne, stopniowe i zróżnicowane, ale będą musiały stopniowo prowadzić całą wspólnotę do odczuwania odpowiedzialności za swoich wolontariuszy.
Ważną rolę będzie miała tu systematyczna informacja o planach, interwencjach i wynikach działań wolontariatu .






